Otóż:
Pojechałem sobie dzisiaj z kolegami na basen(Rybnicka Ruda- polecam) i gdy wracaliśmy, ni stąd ni zowąd Gilera zgasła. Zjechałem na pobocze, sprawdzam co jest grane, patrzę, niema iskry. Zadzwoniłem po brata, żeby przyjechał czymś do czego dałoby się zapakować skuter, i w trakcie czekania na niego pomyślałem sobie: "A co mi tam, spróbuję zapalić
Pchałem go z 5km, cały czas pod lekką górkę(Silny jestem
ZNOWU ZAPALIł!
Już nie mam z nim siły
Wie ktoś co to może być?
PS. Miłej lektury, bo wyszło mi małe opowiadanie

Pomoc



Cytuj